Opowiedział wiatr historię
o księżniczce z czarnej skały,
o baśniowym świecie wielkim
i o czarach, co zostały.
Opowiedział wiatr i powiał
wciąż magicznym swym powiewem,
ktoś dziś jednak nie wytrzymał no i z gniewem
brzydko zwrócił się sam jeden do wichury,
wygadując przy tym zwykłe, puste bzdury,
aż wiatr ucichł i wyszeptał słowa te:
Rozszumiały się stawy, rozszumiały jeziora,
a w odległych dolinach trwała cicha rozmowa,
rozmawiały tam ptaki, rozmawiały potwory,
wszystkie zwykłe, niezwykłe biły światłem kolory.
Mchy, paprocie szumiały, wiatr grał nimi do rymu,
potem wracał do ludzi, kręcił dymem z komina.
Chmury niebo przykryły, żuk się schował gdzieś w trawie,
wiatr pakt z deszczem podpisał, słońce już po zabawie.
Tak się kończy opowieść, choć się tylko zaczęła,
gdy chcesz poznać ją dalej, wiatr Ci bajkę dośpiewa.
Tak się kończy opowieść, wersy w przepaść zmierzają,
wiatr wśród ciszy ustaje, słowa tekst opuszczają.
