Poetiva

Myśli słowami zdobione w blasku dnia i nocy

Rozbity kamień

Rozbity kamień spadł samotnie

w dolinie cichej, zacienionej,

bo słońce rzadko tam zagląda,

zapominając ciągle o niej.

Rozbity kamień już zapomniał

jak na wierzchołku wielkiej góry

tysiące lat w niebo spoglądał

na wędrujące po nim chmury.

Rozbity kamień rozsypany

zwraca uwagę swoim stanem

tylko tych kilku małych mrówek,

które tu mają go za ścianę.

Wiatr nim kołysze na pustkowiu,

gdzie z drzew zostały tylko pniaki

i czasem jeszcze księżyc w pełni

rozświetli skalne, drobne znaki.

Aż wreszcie stopa ludzka wtargnie

w ten świat, pustosząc go zaciekle,

jakby się wrogie starły armie,

jakby dwa diabły biły w piekle.

Rozdepcze każdą napotkaną

kruszynę skały, ślad przeszłości,

karmiąc się wciąż kolejną zmianą,

bez zawahania, wątpliwości.

Rozbity kamień wbity w ziemię,

wdeptany leży już głęboko,

na skalnym szczycie jeszcze jeden

odrywać zaczął się wysoko.

Znów spadnie w cichej tej dolinie,

pora przychodzi, w końcu mija,

bo zawsze kończy się w momencie,

w którym ten kamień się rozbija.

Posted on